Zapewne wielu czytelników bloga – tak jak i ja – próbuje swoich sił w inwestowaniu w najróżniejsze rzeczy. Monety, fundusze, giełda, nieruchomości, forex itp. To wszystko jest fajne, ale zauważyłem jedną prawidłowość. Chcąc zostać zawodowym inwestorem giełdowym (gpw/forex) trzeba to traktować jak pełnoetatową pracę. Nie widzę tu (zwłaszcza na początku) możliwości pasywnego dochodu. Wielu początkujących inwestorów właśnie to gubi – liczą na to, że wystarczy raz w tygodniu kupić jakieś akcje i wszystko będzie dobrze. Owszem, może się udać, ale mówimy tu o utrzymywaniu się z tego, a to wymaga ogromnego zaangażowania i grubego rachunku maklerskiego.  Inwestycje w nieruchomości, jeśli chcemy z nich żyć też wymagają od nas swego rodzaju zaangażowania, no i na start potrzeba albo sporej gotówki, albo porządnej pensji dającej zdolność kredytową.

Zostają fundusze i monety i ja osobiście będę się ich trzymać bo fundusze pozwalają mi zabezpieczyć się w dłuższym okresie czasu bez konieczności śledzenia wykresów i przejmowania się problemami na rynku, a monety dają mi świetny zysk przy minimalnym zaangażowaniu mojego czasu.

A tytuł najlepszego instrumentu inwestycyjnego dostaje własna firma ;). Niech mi ktoś wskaże spółkę giełdową, parę walutową itp, na której mamy taki wpływ na wartość i zyski jak w  swojej własnej firmie. Owszem – potrzeba tu wiele pracy, ale jest to taka sama praca jak przy analizie wykresów czy załatwianiu kredytu pod nieruchomości. Mówiąc własna firma mam na myśli cokolwiek co budujemy i uzyskujemy z tego stałe dochody, a jednocześnie wartość tego czegoś rośnie – może to być też strona zarabiająca w różnych pp.

Wracając do tematu funduszy to po moim poście dostałem sporo pytań, na które starałem się w miarę możliwości odpowiedzieć, ale specjalistą nie jestem więc chciałem skorzystać z okazji i Wam coś przedsprzedać ;). Powstał nowy ebook o wiele mówiącym tytule „Fundusze inwestycyjne„, który fajnie traktuje temat i wiele wyjaśnia początkującym. Polecam :).