Poniżej moja prezentacja :). Wyszło jak wyszło.
Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie to pod koniec lutego będę opowiadał o prowadzeniu sklepu internetowego na “radomskim barcampie” (detale TU). Jeśli ktoś się wybiera i chciałby usłyszeć coś konkretnego to zapraszam do zgłaszania propozycji zagadnień w komentarzach. Niestety na prezentację przeznaczone jest jedynie ok. 15 min, ale mam nadzieję, że po jej zakończeniu będzie jeszcze okazja do dyskusji :).
Jak w temacie. Zgłębiałeś wiedzę dot. biznesu/ebiznesu? Czytałeś o logistyce, obsłudze klienta, marketingu i innych tego typu sprawach? Kompletnie nie potrzebnie. Na rynku mamy nowy trend zwany outsourcing, którego w większości przypadków jestem zagorzałym przeciwnikiem. I tak w branży e-sklepów mamy kilka kluczowych dziedzin:
- oprogramowanie
- logistyka (pakowanie, wysyłanie, magazynowanie)
- obsługa klienta
- księgowość
- marketing/promocja
Obecnie każdą (!) z tych dziedzin możesz oddać innej firmie, która zrobi to za Ciebie teoretycznie taniej, lepiej, szybciej i wydajniej. Ale czy tylko o to w biznesie chodzi? Do napisania tego skłonił mnie temat na jednej z grup goldenline (KLIK) gdzie właściciel mmo.pl (więcej o nich tu KLIK) spytał o zagadnienia związane z budową magazynu i logistyką. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że trzeba brać agito za wzór i zlecić to zewnętrznej firmie. W takim wypadku co ma robić firma/spółka mająca w posiadaniu sklep internetowy? Czym mają zajmować się jej pracownicy? Kontaktami z dostawcami? Tym też może się dla Ciebie zająć osobny podmiot :).
Biznes to przede wszystkim cyferki, ale nie tylko. Niektórzy traktują to jako budowanie dzieła swojego życia, jak wyzwanie, dobrą zabawę, hobby. Tylko kiedy wszystko robią za nas podwykonawcy to nie jest już takie fajne. Jasne, koszty maleją, zyski rosną, ale taki “biznes” to chyba nie dla mnie.
Outsourcing można akceptować do czasu. Można działać na gotowym skrypcie, można księgowość oddać do biura rach. itp. Ale z czasem chcesz mieć to wszystko u siebie, chcesz obserwować pracowników, udoskonalać codziennie jakiś element tego systemu i uważam, że po kilku latach pracy taki system i tak będzie tańszy i wydajniejszy niż zlecanie wszystkiego na zewnątrz. Taka jest moja wizja, pewnie wielu się z nią nie zgodzi, ale… to mój blog :>.
W komentarzach do poprzedniej notki tom napisał: “Z tesci tego artu wynika ze liczysz sie z kasa i zaczynales raczej od zera. Skad wiec masz tyle towaru, to by kosztowalo milony zlotych?
Masz to u siebie na miejscu? Czy moze dostajesz wykaz towaru (z hurtowni) a ten chwalony IAI sam generuje z tego stronki, a hurtownia wysysla za Ciebie prosto do klienta?”.
Nie ma co ukrywać – chcąc sprawić, aby klient wychodził od nas zadowolony musimy mu wysłać towar jak najszybciej. Gdyby taka sytuacja była konieczna do stworzenia sklepu to dziś mielibyśmy ich 100x mniej.
Startując mamy do wyboru 4 drogi jeśli chodzi o magazyn i zarządzanie wysyłkami towaru.
1. Startujemy od zera, nie stać nas na nic, a nie chcemy oddawać realizacji zamówień innej firmie (albo po prostu nie ma takiej możliwości). W ten sposób startowałem ja. Na początku trzeba dokładać do interesu zamawiając z hurtowni jedną parę stringów, na której zarabia się 10 zł i płacąc koszt przesyłki kurierem np. 18 zł. W tym momencie niebezpieczny jest nagły wzrost obrotów i rozwój sklepu bo nie ma środków, żeby go finansować i zbyt duża liczba zamówień może doprowadzić Cię do bankructwa. Magazyn powstaje pomału z towaru, którego ktoś nie odebrał, który ktoś zwrócił, wymienił na inny rozmiar itp. Często też producent/hurtownia pomyli się i wyśle coś nie tak. Taka rzecz też ląduje na półce. W tym wariancie ważny jest systematyczny (ale nie gwałtowny rozwój). Klientów będzie mniej, sporo będzie rezygnowało z zakupu widząc czas realizacji zamówienia (ważne jest aby go podawać dokładnie, aby potem nie było sytuacji, że klient stwierdził, że wysyłamy w 24h, a producent wysyła paczki co 2 tygodnie).
2. Uruchamiamy niszowy sklep i kupujemy wszystko na magazyn. W ten sposób powstał kapturek, który od początku realizował zamówienia w 24h. Koszt kupna kilku sztuk każdego rodzaju prezerwatyw oscylował w granicach 2-3 tyś netto, więc w porównaniu z gustowną – nic :). Naturalnie sklep nie zarabiał kokosów, ale od początku zdobywał dzięki szybciej realizacji zamówień stałych klientów. Teraz pomału poszerzamy asortyment o inne akcesoria erotyczne, które też są dostępne od ręki, na których marża jest już dużo wyższa niż na samych prezerwatywach. Dzięki powolnemu rozszerzaniu asortymentu można od początku realizować szybko zamówienia. Minus tego wariantu jest taki, że na starcie mamy mały asortyment, który jednocześnie jest bardzo tani (i ma niskie marże) co sprawia, że nie ma co liczyć na sensowne zyski przez pierwsze tygodnie działalności.
3. Opcja najprostsza, ale polecam ją tylko jeśli naprawdę dobrze znasz swoją branżę. Założenie jest proste – masz $$$ i robisz duży magazyn za kilkaset tyś zł. Kiedy uruchamiałem gustowną nie miałem zielonego pojęcia o tej branży. Gdybym dysponował takimi pieniędzmi na starcie zbankrutowałbym. Kupiłbym po prostu towar, który nie schodzi. Dziś wiem co się sprzedaje, kiedy się sprzedaje i wiedziałbym w jaki sposób wydać np. milion złotych, ale na starcie miałem o tym mylne pojęcie i brak pieniędzy pomógł mi się rozwinąć.
4. Opcja dla leniwych – dropshipping. Hurtownia wysyła za Ciebie paczki do klienta. Minusów jest sporo, są też plusy, ale nie rozumiem osób, które w takiej formy korzystają. Przecież cała idea sklepu internetowego to realizowanie zamówień. Jeśli ktoś chce tylko promować/pozycjonować to dużo więcej zarobi promując inne sklepy w ramach programów partnerskich. Mimo wszystko są sytuacje, w których opłaca się z dropshippingu korzystać. Np. nie stać Cię na towar, ale chcesz mieć swój sklep i realizować zamówienia od ręki. Przez pierwsze miesiące działalności uczysz się branży, hurtownia realizuje Twoje zamówienia, a ty skupiasz się na promocji. Powiedzmy po roku działalności masz już pojęcie o tym co się sprzedaje. Możesz pomału kupować do siebie najpopularniejsze produkty i część zamówień realizować samemu. W ten sposób pomału można uniezależnić się od hurtowni.
Każdy patrzy na sprawę magazynu inaczej, każdy jest w innej sytuacji i dla każdego lepiej zadziała inny scenariusz. Ja opisałem w jaki sposób działało to na początku w mojej firmie :). Pytania jak zawsze – w komentarzach.
Witam ponownie :). Dziś o wyborze oprogramowania do sklepu internetowego. Do tej pory kilkadziesiąt osób pytało mnie w mailach o to dlaczego mój wybór padł na IAI, a nie cokolwiek innego. Jednym odpisałem, innym kazałem czekać na notkę – doczekaliście się :).
Jeśli chodzi oprogramowanie to z racji tego, że na początku mojej zabawy z ehandlem nie przeznaczyłem nań żadnych sensownych środków finansowych, pierwsza wersja była mojego autorstwa. Była nieoptymalna, dziurawa i po prostu nie wygodna. Kiedy liczba zamówień rosła zaczynało być ciężko z ogarnianiem dostaw, realizacją zamówień itp., ale jakoś sobie radziliśmy. Po kilku miesiącach prowadzenia gustownej zapadła decyzja o starcie kolejnego sklepu. W tym momencie handel zaczynał odgrywać coraz ważniejszą rolę w moim biznesie i postanowiłem nowy sklep przygotować już bardziej profesjonalnie. Poszukiwania były długie i już wtedy trafiłem na IAI, ale nie pasowała mi comiesięczna opłata i brak możliwości grzebania w kodzie (w końcu po to się php uczyłem, żeby móc sobie czasem coś samemu szybko dorobić/przerobić). Inne systemy były albo za drogie, albo zbyt trudne w użytkowaniu, albo brakowało im czegoś czego ja potrzebowałem (np. zarządzanie rozmiarami i kolorami, albo obowiązkowo adresów seofriendly). Wtedy na forum merytorium trafiłem na post Krzyśka Gaudego informujący o jego nowym systemie do obsługi sklepu SunWeb. System okazał się uszyty praktycznie w 100% dla mnie :). Wdrożenie zostało szybko i sprawnie przeprowadzone i mogliśmy zacząć sprzedaż. Gdyby kapturek był moim jedynym sklepem to w tym miejscu notka by się kończyła. Sunweb jest według mnie najlepszym systemem do obsługi sklepu internetowego jeśli Twoja firma ma zamiar prowadzić tylko jeden sklep. Nie szukaj niczego innego, nie zastanawiaj się – po prostu kup :).
Problem zaczął się kiedy gustowna coraz bardziej się rozrastała, a niestety nadal działała na moim pseudo skrypcie. Mogłem po prostu kupić osobną licencję na Sunweb’a i postawić drugi sklep, ale to wiązało się z dwoma odrębnymi panelami do obsługi zamówień i biorąc pod uwagę fakt, że planowałem kolejne sklepy nie mogłem sobie pozwolić w przyszłości np. na sprzedaż przez 10 osobnych paneli. Dodatkowym problemem byłaby jeszcze aktualizacja bazy produktów. Bielizna erotyczna widnieje zarówno w gustownej jak i na kapturku. Gdybym miał 2 panele każdy nowy produkt musiałbym dodawać 2x. Naturalnie Krzysiek powiedział, że możemy przerobić Sunweba tak, aby baza produktów była wspólna, ale to zawsze byłaby przeróbka gotowego softu, która byłaby testowana na mnie i moich klientach :). Do tego w przyszłości takich przeróbek musielibyśmy zrobić dużo więcej. W tym momencie stwierdziłem, że konieczne będzie autorskie oprogramowanie. I kolejny problem :). Usługi kosztują, a napisanie sensownego softu do obsługi wielu sklepów to wydatek minimum 8-10 tyś zł dla freelancera (firma programistyczna weźmie kilka razy więcej). Wyjściem byłoby zatrudnienie programisty na etat, ale tu dochodzą koszty miejsca pracy itp. Zdesperowany zacząłem raz jeszcze przeglądać oferty gotowych systemów i zamówiłem sobie płytkę z prezentacją IAI. Całość zrobiła na mnie spore wrażenie, ale trochę przerażała ilość opcji i pozorna trudność w poruszaniu się po panelu administracyjnym. Mimo to postanowiłem zaryzykować. Rozwiązanie to kosztowało mnie sporo pieniędzy już na początku i do tego te comiesięczne opłaty, nie wspominając o tym, że za każdą pracę przy sklepie muszę płacić wg. cennika godzinowego odpowiedniego specjalisty. Efekt? 1-2 miesiące przyzwyczajania się i poznawania panelu, wyższe koszty stałe i… w sumie tyle minusów. Plusy? Wiele rzeczy zautomatyzowałem, aktualizacja i dodawanie produktów, realizacja zamówień – wszystko robię kilka razy szybciej niż wcześniej. Kilka tygodni temu przenieśliśmy w końcu kapturka i teraz jest naprawdę extra. Mogę drukować paragony z poziomu przeglądarki co znacznie przyspieszyło realizację zamówień (wcześniej były wystawiane przez mikrosubiekta). Na chwilę obecną wystąpiliśmy do poczty o przyznanie puli numerów na paczki i w IAI mamy automatyczną obsługę takiej “zabawy” – wszystkie druki do zamówienia będą się ładnie drukowały. Ale najlepsze jest to, że na chwilę obecną są w panelu już 4 sklepy i wszystko mogę robić z jednego miejsca bez konieczności logowania się w 4 miejscach. Jeśli Twoja firma prowadzi/ma zamiar prowadzić wiele sklepów internetowych to nie zastanawiaj się tylko idź do IAI :). No i jest jeszcze jeden plus – dzięki IAI poznałem świetną osobę, która szczerze tej firmy nienawidzi ;). Skontaktował się ze mną, aby podyskutować o tym systemie i tak już został ;).
Podsumowując:
- SubWeb – idealny system jeśli chcesz zapłacić raz a dobrze i jeśli chcesz prowadzić tylko 1 sklep.
- IAI – jeśli tylko chce prowadzić więcej niż 1 sklep i nie chcesz wydawać fortuny na autorskie oprogramowanie to jest to wyjście zdecydowanie dla Ciebie :).
Jeśli macie jakieś pytania dotyczące tego tematu to piszcie w komentarzach i postaram się na bieżąco odpowiadać.
