Czy w US and A jest inne google?

7

Category : Pozycjonowanie

Nie wiem ilu z Was przegląda fora/blogi o SEO dla amerykańskich wymiataczy, ale ja czytając to wszystko mam czasem wrażenie, że mają oni całkiem inne google niż my i przejmują się kompletnie odmiennymi sprawami. Mówiąc w skrócie, jeśli spytamy tam kogoś o strategię seo to oprócz wiadomej optymalizacji dostaniemy takie info:

1. Dodawaj do dobrych katalogów, najlepiej płatnych.

2. Wymieniaj się linkami z konkurencją (są przecież do tego nawet specjalne programy, które automatycznie skanują witryny konkurencji i pomagają szybko wysłać im propozycję).

3. Pisz artykuły i zamieszczaj je  w serwisach do przedruku, aby inni userzy wstawiali je do siebie z Twoim linkiem.

4. Pod żadnym pozorem nie załatwiaj nietematycznego linka.

I teraz o ile punkt pierwszy w polsce jest stosowany, to już punkt drugi jest zazwyczaj nie do pomyślenia :). Punkt trzeci? Daje nam całą masę linków, głównie ze stron spamerów i naturalnie ze zduplikowanej treści. Punkt 4-ty – w PL coraz popularniejszy, ale raczej jako wsparcie (link to link, ale fajnie mieć kilka tematycznych) niż ważna zasada.

I teraz kiedy polski webmaster martwi się problemem duplicate content i dostaje filtry za byle co, jego amerykański kolega dostaje kilkaset linków z podstrony o identycznej treści i robi sobie czyste white seo :). Czy macie jakieś przemyślenia w tym temacie?

Płacz i zgrzytanie zębów

9

Category : Pozycjonowanie

Dla tych, którzy się nie orientują polecam lekturę księgi skarg i zażaleń na PiO (klik) dot. ostatnich działań googla. Ponoć dostało się tylko dobrym stronom, a ja widzę, że dostało się dobrym i pozycjonowanym ;). Tak, jak ktoś w komentarzach zauważył – gustowna też poleciała. Z punktu widzenia zarabiania $ jest sporo plusów tychże działań (przynajmniej dla mnie):

- w końcu ruszyłem dupę i zabrałem się za inne formy promocji przy, których seo to piaskownica – z googlem był ten problem, że nawet z długim ogonem nie ma szans na naprawdę dużą liczbę zamówień, max co można wyciągnąć to kilkadziesiąt dziennie;

- wbrew pozorom serpy się oczyszczą – ludzie są zdezorientowani, nie wiedzą co robić, seo w dzisiejszych czasach wymaga niemałych inwestycji, a jak tu inwestować w coś tak niepewnego (filtry nawet na dobre strony);

- wzrośnie jakość contentu na stronach – jeszcze kilka takich akcji i ludzie sobie odpuszczą ;), ja już stawiam pomału na często aktualizowane strony z dobrym contentem, które nie będą pozycjonowane na żadne trudne hasła, a jedyne źródło ruchu z googla to long tail, który powinien być ładny po kilku miesiącach działania takiej strony;

- spamerzy zaczną zarabiać jeszcze więcej ;) – jedyna opłacalna forma uderzenia na trudne hasło to stworzenie kilkudziesięciu prostych stron zapchanych reklamami strony docelowej i dopalenie ich systemami rotacyjnymi bez oglądania się na banany, filtry i inne takie;

Nie ma sensu płakać nad utraconymi pozycjami i pisać na forum o tym, że skoczyło o 1/100 pozycji w górę lub w dół. Wróci to wróci, nie to nie, ale fakt jest taki, że w branżę seo wkracza pewna “losowość” i ciężko teraz w nią inwestować komuś kto chce sobie wbić 2-3 stronki.

Chciałbym też rozpocząć dyskusję dot. wzmacniania domeny bez użycia metod “złych” wg. G, tak, aby podstrony serwisu były jak najwyżej na niszowe hasła. Jedyne co mi przychodzi do głowy to:

- mocne katalogi (portale itp);

- stopki w forach powiązanych tematycznie;

- link w komentarzu w powiązanych tematycznie blogach;

Czekam na inne propozycje i komentarze dot. zaistniałej sytuacji, która spowoduje spory odpływ przedstawicieli wh do bh ;).

Googlowe zawsze na wierzchu

2

Category : Pozycjonowanie

Kiedy przychodzi fala banów na jakiś skrypt/system, na forach zawsze pojawiają się dyskusje odnośnie tego co się googlowi opłaca, a co nie. Są tezy mówiące, że seo oczyszcza serpy, że napędza ruch w adwords, ale są też takie mówiące, że $ do kieszeni G napędzają coraz dotkliwsze bany/filtry itp. Prawda jest taka, że oba twierdzenia są prawdziwe bo cokolwiek Google nie zrobi i tak wyjdzie na swoje ;).

Jeśli gugiel przestanie kompletnie banować, zakładając, że ich serwery wchłoną każdą ilość spamu, co się dzieje? SWL działają skutecznie, pozycjonowanie to tak naprawdę walka na punkty, każda agecja reklamowa i firma z dowolnej branży wrzuca pozycjonowanie do swojej oferty. Sprzedawcy domen i serwerów mają złote czasy, my na potęgę generujemy punkty. Z tym, że na każdą frazę z każdym dniem trzeba ich coraz więcej. Co zatrzyma pozycjonerów? Opłacalność fraz. Jeśli hasło bielizna zarabia przykładowo 2 tyś miesięcznie to nikt nie zapłaci więcej za pozycjonowanie tej frazy. Jeśli koszt utrzymania punktów na top1 będzie wyższy niż 2 tyś miesięcznie to żaden pozycjoner nie zrobi tego taniej. W ten sposób ustabilizuje się top10 na bardzo ciasnym poziomie, a reszta poleci do adwords gdzie ceny w podobny sposób się ukształtują.

Sytuacja odwrotna, google banuje wszystko, mają idealne algo czytające w myślach ludzi od seo, pozycjonowanie staje się drogą zabawą, ale… znów drogą do pewnego poziomu bo nie może być droższe dla frazy niż zysk z tego hasła. Dla pozycjonera sytuacja identyczna jak powyżej tylko techniki inne, ale i tak może inwestować do pewnego poziomu i STOP.

Przykłady są uproszczone, zdaję sobie sprawę z wartości klienta w czasie itp. – piszę to bo czepialskich nie brakuje ;).

Jak widać, cokolwiek się stanie G i tak zarobi na adwords. Po co więc te wszystkie starania, bany, filtry, ręczna moderacja? Ano wbrew temu co niektórzy piszą naprawdę dla poprawy jakości wyników. Google klientów na adwords będzie miało zawsze bez względu na to jak rynek pozycjonowania będzie wyglądał i jak rewolucyjne narzędzia będą na nim królowały. To czy Ci klienci będą, zależy od popularności wyszukiwarki, a ona znów zależy właśnie przede wszystkim od jakości wyników.

Patrząc więc na rynek seo, wygrywa ten, który potrafi osiągnąć określony efekt jak najniższym kosztem, a nie jak najwymyślniejszą techniką. Postawić zaplecze za 1000 zł potrafi każdy, ale zarobi ten, który zaplecze o wartości 1000 zł postawi za 100 ;).

Back in business!

11

Category : Pozycjonowanie

Oj działo się działo :). eBiznesmen to ma ciekawe życie. Nie pisałem na blogu z powodów, o których pisać nie wypada – praktycznie życie rozpadło się na 1-2 miesiące :). Ciężko było utrzymywać jednocześnie wszystko w ryzach, ale udało się choćby za sprawą wspomnianego w poprzedniej notce przychodu pasywnego :). Gdybym był na etacie musiałbym ogłosić upadłość, ale dla mnie ten okres był finansowo jednym z lepszych :).

Nie ma co pitolić o moich sprawach – lepiej przyglądnijmy się branży seo bo dzieje się w niej obecnie sporo. Są rzeczy złe, dobre i są przerażające :). Na plus można zaliczyć trend tworzenia unikalnej treści, małych stron zaplecza, a nie tylko spamiarek itp. Copyrighterzy mają ręce pełne roboty – i dobrze. Minus? Teoretycznie podpierdalacze, ale to sprawa dyskusyjna. Z punktu widzenia bezpośrednio pokrzywdzonych i dobrych znajomych tych ludzi to życiowa katastrofa ;). Zastanawia mnie tylko jedno – co wg. “dbających o czystość” jest spamem, a co nie. Czy każde działanie mające na celu pozyskanie w sztuczny sposób linka? Czy jeśli zrobię stronę z unikalnymi tekstami o kotach, na darmowym szablonie tylko po to, żeby mieć z niej link to jest ona spamem?

A co mnie przeraża? Seodopalacz ;). Jest to narzędzie, które do tej pory mogło być stworzone przez jedną osobę lub grupę współpracujących ludzi, bazujące na dobrych, unikalnych tekstach i które miało ogromną moc (w obliczu dupnych linków z systemów rotacyjnych tego typu linki robią masakrę w serpach). To co się teraz stało to obniżenie kosztów takiej zabawy jakieś 2-3 tyś razy. Niby dobrze, ale minusy są dwa:

- zabawki są teraz publicznie dostępne i każdy ma dostęp do bardzo mocnych linków = nie zmienia się nic bo jak każdy dysponuje taką samą mocą to wszyscy mają po równo ;);

- ryzyko ;) – w myśl zasady trend is your friend nie ma szans nie uwzględnić seodopalacza w planie pozycjonowania. Można jednocześnie robić swoje rzeczy, swoje precle, zaplecze itp, ale chcąc nie chcąc, pozycjonując w konkurencyjnej branży trzeba mieć linki z tego twora. Problem w tym, że posiadanie tam domen i zaplecza jest stosunkowo ryzykowne. W obliczu zainteresowania systemem przez osoby chcące go zniszczyć i tego, że precle generowane przez dopalacza są bardziej śmieciowe od opisów gg i tekstów piosenek, ciężko wierzyć w to, że google się nim nigdy nie zainteresuje;

I teraz przeciętny seoludek znajduje się między młotek a kowadłem. Ma top3 na fajne hasło, ale zdaje sobie sprawę, że za miesiąc przeskoczy go banda 13-latków z domenami, na których im nie zależy, więc bana się nie boją :). Może iść z trendem i korzystać z ich narzędzia, ale wtedy ryzykuje więcej niż oni bo ma domenę, na której mu zależy.

Ciężka sprawa i chyba jedyne wyjście to strzelenie sobie w łeb lub kupno 10 tyś IP i 20 tyś domen ;). Jedyna rzecz jaka mnie zastanawia to powód dla którego jeż udostępnił to szerszej publiczności. Jeśli nie było go stać na utrzymanie tego samemu to prościej było zrobić grupę zamknięta np. 30-50 osób – “zysk” dla niego ten sam, a nie zrobiłby sobie takiej konkurencji i miałby 100x mniej pracy. Fakt jest taki, że nie mam czasu się nad tym zastanawiać, ale sam fakt, że osoba, która do tej pory albo walczyła ze spamem, albo promowała tezy o jedynym słusznym zapleczu tworzonym dla ludzi, kierującym ruch na stronę pozycjonowaną, wypuszcza najbardziej spamowy system w historii (nie dość, że jak dotychczasowe systemy korzysta z istniejących spamów to jest tworzy i zachęca do tworzenia kolejnych) daje do myślenia ;).

P.S. Jeśli chodzi o wyniki mojego testu = filtr :).

Największy problem pozycjonera

9

Category : Motywacja i psychologia osiągania sukcesu, Pozycjonowanie

Pozycjonowanie jest proste czy tego chcecie czy nie :). Jest tak wiele technik, tyle wspomagaczy, że aż wstyd nie być top1. Jeszcze do niedawna szukałem graala, idealnej drogi na szczyt, drogi optymalnej. Zdałem sobie jednak sprawę, że coś takiego nie istnieje. Nie można powiedzieć, że metoda X jest lepsza od Y. Dobra metoda to skuteczna metoda, potwierdzona efektami, które utrzymują się cały czas. I prawdę mówiąc bez względu na to czy korzystasz z systemów rotacyjnych, stałych, precli, własnego zaplecza nietematycznego, tematycznego czy czego tam jeszcze seowcy nie wymyślili – masz szansę na top1.

Dlaczego więc ciężko jest w praktyce pozycjonować? Zauważyłem, że problem leży w psychice seoludka :). Dla mnie i wielu osób, z którymi dyskutuję największą przeszkodą jest fakt, że na efekty trzeba czekać, czekać, czekać – czasem dość długo. Kilka dni temu przyłapałem się na tym, że rano ustawiłem w linkme nową stronę do linkowania i po 3-4 godzinach sprawdzałem bez zastanowienia się czy przypadkiem pozycje nie poszły do góry :). Duży problem sprawia to, że czas i pieniądze, które inwestuje się dziś zaczną procentować za kilka tygodni/miesięcy. Jeśli dołożymy do tego zmienność google i fakt, że wszystkie założenia wg. których dziś przygotowuje się plan podboju serpów, za pół roku mogą okazać się bezużyteczne, otrzymujemy sporą barierę psychiczną do przezwyciężenia. Na pewno są osoby, które mają na tyle samozaparcia i kontroli nad sobą, że ten problem dla nich nie istnieje, ale one czytają ten wpis z wysp kanaryjskich ;). No bo jaki problem jest w stawianiu zaplecza i budowaniu kolejnych stron do pozycjonowania, które potem wystarczy ustawić w odpowiednich miejscach, żeby za rok były top3? :).

Jakie są wasze przemyślenia i wnioski związane z tym tematem?